Ad maiorem Dei gloriam

Przy naszych sprawach doskonałość polega na tem, aby mieć dobrą intencję i starać się ją jak najlepiej wypełniać.

Aktualności
Sława świętości i łask
Gościmy
Naszą witrynę przegląda teraz 54 gości 
Liczba odwiedzin od dn. 10.10.2010
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj80
mod_vvisit_counterWczoraj42
mod_vvisit_counterW tym tygodniu80
mod_vvisit_counterW tym miesiącu1531

Your IP: 54.224.184.185
Dzisiaj: Maj 29, 2017
Najbliższe wydarzenie
No event found.
START Po śmierci


Od dnia wypadku Roberta uczniowie Collegium Marianum modlą się o jego – najpierw – przeżycie, a teraz ciągłą poprawę zdrowia. Oto jego historia opisana przez rodzonego brata (pbt).


Świadectwo brata.


Robert miał wypadek 20.03.2008 roku ok. godziny 18:00, był to Wielki Czwartek. Wracał wtedy do domu motorem terenowym (cross), jadąc poboczem, nie zauważył wysypanego gruzu, o który zahaczył i wybił się upadając na ziemię. W wyniku tego upadku nastąpił uraz kręgosłupa w odcinku szyjnym wraz z objawami urazu rdzenia kręgowego na wysokości kręgów: C4, C5, C6. Po wypadku sparaliżowany był od szyi w dół, poruszał tylko ramionami.

RobertRokowania były bardzo złe. Lekarze twierdzili, „jeśli będzie siedział na wózku to będzie dobrze”. Po urazie rdzenia na tej wysokości medycznie nie ma szans na samodzielność, a Robert o to w tej chwili walczy i ma realne szanse, że osiągnie sukces. To jeszcze trochę potrwa. Ludzie z takim urazem mogą jedynie poruszać się na wózku elektrycznym. Rok po wypadku zdał maturę. W 2010 dodatkowo zdał jeszcze jeden przedmiot. Ma wielką siłę do walki o swoje życie. Stara się żyć aktywnie. Gra w rugby na wózkach. We wrześniu otrzymał z Warszawy do testowania rower ręczny przeznaczony dla osób ze sprawnymi rękoma. Chciał sprawdzić czy sobie poradzi. Okazało się, że tak! Potrafi już przejechać ok. 6 km. Sam jechałem i wiem, że wcale nie jest to takie proste. Trzeba naprawdę włożyć sporo siły by móc przejechać taki odcinek. W życiu codziennym do pełnej samodzielności pozostało mu tylko sprawne przesiadanie. Jego kolejnym celem jest zrobienie prawa jazdy i posiadanie samochodu dostosowanego do jego niepełnosprawności. Jeździł już samochodem i wie, że da radę. Jednak i w tym przypadku ważne jest przesiadanie. Jako brat spędzam z nim wiele czasu i jestem przekonany, że jest to tylko kwestią czasu. Od kilku miesięcy pracuje w rodzinnej firmie transportowej. Zajmuje się planowaniem kursów naszych kierowców, jest koordynatorem ich pracy. Bardzo pomaga w ten sposób rodzicom. Robert odnajduje się w obecnej sytuacji swojej niepełnosprawności. Jest otwarty na świat. Widać, że z miesiąca na miesiąc jest coraz silniejszy. Oczywiście dochodzenie do samodzielności przy takim urazie jest procesem bardzo powolnym, wymagający wiele pracy, wytrwałości i cierpliwości, (kto zna mojego brata to wie, że zawsze był „w gorącej wodzie kąpany”).  Robert jak najbardziej posiada chęć do tej walki. Biorąc pod uwagę jego obecny stan zdrowia, mimo, że rokowania nie były optymistyczne, pokazuje, że silną wolą i determinacją można wiele zdziałać. Na podstawie oświadczenia medycznego miał jeździć na wózku elektrycznym. Pamiętam jak Pani doktor w Gdańsku mówiła do nas, że musi teraz zmienić sport na szachy. Nikt nie wyobrażał sobie Roberta przy szachach. I nie gra w szachy, gra w rugby... i tak naprawdę niewiele mu pozostało, by się usamodzielnić.

Mateusz Durkalec

 

Ostatnio opublikowane ...

Często czytane ...