Ad maiorem Dei gloriam

Wszystkie me czyny chcę tylko z miłości ku Tobie, o Boże, ad maiorem Tuam gloriam wykonywać, a nie – jak często u mnie się przytrafiało – dla przypodobania się drugim, dla mej chluby.

Aktualności
Sława świętości i łask
Sonda badawcza
Jak odkryleś te strone?
 
Gościmy
Naszą witrynę przegląda teraz 35 gości 
Liczba odwiedzin od dn. 10.10.2010
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj61
mod_vvisit_counterWczoraj42
mod_vvisit_counterW tym tygodniu61
mod_vvisit_counterW tym miesiącu1512

Your IP: 54.224.184.185
Dzisiaj: Maj 29, 2017
Najbliższe wydarzenie
No event found.
START Powiedzieli ...



Święty do odkrycia


(Homilia wygłoszona w Kaplicy Polskiej, w Grotach Bazyliki Św. Piotra,

dnia 7 grudnia, w czasie mszy świętej o beatyfikację Sługi Bożego Bpa Konstantyna Dominika,

otwierającej cykl comiesięcznych celebracji w tej intencji.)

 

Nie ma ludzi bez tajemnic. Bogactwo naszego serca powoduje, że nie sposób wszystkiego o sobie powiedzieć, ani o najbliższych nawet osobach – poznać. Odkrywamy więc z upływem lat cechy własne i innych. Bywa, ze są to odkrycia trudne: poznanie słabości, granic, niespełnionych nadziei, chwilami nawet pasji i pożądań. Kiedy indziej zaskakujemy się nie zauważonym wcześniej dobrem, cnotami i zdolnościami, jakich nie przewidywaliśmy.

Również Świeci mają swoje tajemnice. Są to jednak tajemnice inne, niż powszechnie spotykane. Być Świętym, oznacza żyć nie tylko swoim życiem, ale uczestniczyć szczególnie w życiu Boga, poznawać Go, być przez Niego pociąganym i przemienianym. Największą tajemnicą Świętych jest ich obcowanie z Bogiem.

capella_polaccaMiesiąc po uroczystych obchodach 140tej rocznicy urodzin Sługi Bożego, które odbyły się w Pelplinie, rozpoczynamy dzisiaj w Rzymie, u grobu Świętego Piotra, cykl celebracji eucharystycznych o beatyfikację Konstantyna Dominika. Bo prowadzenie procesu to nie tylko kwestia badań, dociekań i „promowania” kandydata na ołtarze. To nade wszystko odkrywanie Jego tajemnic – tych dotyczących jego życia, myśli, przesłania. I oczywiście tej największej – tajemnicy Jego więzi z Bogiem.

Sługą Boży z pozoru wydaje się być postacią prostą. Bywa, ze zanadto podkreśla się jego zwykłość i szarość, zapominając o niezwykłości. Z posiadanego materiału dowodowego wynika, iż współcześni najbardziej byli poruszeni jego zjednoczeniem z Bogiem. Trudno je opisać – przyznawali świadkowie – było subtelne i dobrze ukryte pod płaszczem codziennych trosk i zajęć. Ale ktokolwiek go spotykał odczuwał, że nie jest on sam, że sercem jest ciągłe blisko przy Tym Drugim, przy Bogu.

Podstawowym motywem do rozpoczęcia cyklu mszy świętych o beatyfikacje Dominika jest pragnienie modlitwy. Poznać Jego tajemnicę wchodząc w tajemnice Boga, idąc droga, jaka on sam kiedyś przebył. Równocześnie jednak chciałbym, aby krótkie refleksje, jakie będą towarzyszyć naszym spotkaniom, były okazją do odkrywania również innych, małych, drobnych, aczkolwiek ważnych elementów z jego biografii, dorobku intelektualnego, łask otrzymanych za jego wstawiennictwem.

Modląc się o beatyfikacje Konstantyna Dominika zaczynamy trud poznawania Świętego, który jest „cały do odkrycia”. Niech nas wspomaga św. Ambroży, patron dnia dzisiejszego, w tej wędrówce ku pełni prawdy.

 

Ks. Piotr B. Tisler

 

 

Obrońca prawdy o Drugim

 

(Homilia wygłoszona w katedrze w Pelplinie, dnia 7 listopada 2010 roku,

w 140 rocznicę urodzin Sługi Bożego Bpa Konstantyna Dominika)


Ekscelencje,

Siostry i Bracia


KaznodziejaPrawda potrzebuje próby. W przeciwnym wypadku pozostaje jedynie pustym słowem, deklaracją. W świecie nauki, naukowcy często spędzają wiele lat w laboratorium, aby wyeliminować błąd i stwierdzić z pewnością, co jest naukową prawdą. Ale również nasze codzienne życie opiera się na małych, co prawda, ale prawdach. Zaczynając od banalnej recepty kulinarnej, aż po deklarację miłości zakochanych, słowa zamieniają się w splendor prawdy tylko wtedy, kiedy zostają poparte faktami. Im większa zaś prawda, tym wyższej wymaga próby, tym cięższej, tym bardziej wymagającej. Jak nam to przypominają dzisiejsze czytania biblijne, kto wierzy, ze «Bóg jest Bogiem nie umarłych, lecz żywych», musi być gotowy również do tego, aby przedstawić taką wiarę pod próbę własnej śmierci.

Najdrożsi,

Zebraliśmy się dzisiaj na 140te Urodziny Sługi Bożego Konstantyna Dominika. Na Pomorzu przypominamy go sobie, i nadajemy mu, liczne tytuły. Pamiętamy go, jako mistrza pokory i dobroci. Jak wspomniał na początku Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Diecezjalny, nadzwyczajna zwyczajność tego człowieka jest już przysłowiowa. Dzisiaj, ciesząc się z obecności wśród nas Jego Ekscelencji Księdza Arcybiskupa Nuncjusza, chcemy dodać do tej długiej listy tytułów jeden, który przez lata może był ukryty w zakamarkach Watykańskiego Sekretnego Archiwum. Tytuł, który przypomina współpracę, bliską współpracę, Sługi Bożego z Nuncjaturą Apostolską w Warszawie.

ARC_MiglioreAle aby lepiej zrozumieć, o co chodzi, musimy się przenieść naszą myślą w lata dwudzieste, kiedy to, po zakończeniu pierwszej wojny światowej, nasze Pomorze przeżywało równocześnie radość ze spełnienia i odzyskania niepodległości, ale także wielorakie napięcia, trudności i walki. Trudno było wtedy być «przejrzystym» i przez wszystkich zaakceptowanym. Wielokrotnie wznosiły się spory, dyskusje, bardzo często zażarte. Dla Kościoła na Pomorzu, a wtedy była to diecezja chełmińska, która obejmowała polską część Pomorza, ciężko było prowadzić duszpasterską pracę, ponieważ zagrażały jej podziały narodowe, etniczne i polityczne. Aby zaś wesprzeć biskupa Rosentretera, Okoniewskiego, pasterzy z tamtych czasów, Nuncjusze z Warszawy musieli szukać dobrych doradców, ludzi którzy kochali bardziej prawdę, prawdę nade wszystko, aby znaleźć właściwą drogę ku właściwym decyzjom.

Podam Wam jeden, z pozoru bardzo banalny przykład, znaleziony w szpargałach Archiwum. Biskup Rosentreter pragnął, na zakończenie swego życia, włączyć do grona Kanoników Pelplińskich dwóch, zasłużonych kapłanów. Ale wiadomość o tym rozeszła się – jak to dzisiaj mówimy, w mass mediach – wcześniej, i wywołała olbrzymią dyskusję. Byli to bowiem starzy belfrowie, jak to mówimy, naszego Seminarium, których oskarżano o to, że są Niemcami.

w_zasluchaniuRozpoczęła się znowu zażyła dyskusja. Nawet na Biskupa naciskano, aby wycofał decyzję. I w tym momencie, Arcybiskup Lauri, który był wtedy Nuncjuszem, zwrócił się do Dominika - nie był to jedyny raz – z prośbą o opinię. I nie zawiódł się. List, który znajdujemy w Archiwum Watykańskim, jest przepięknym dokumentem zrównoważenia, jasności osądu, ale nade wszystko umiejętności wzniesienia własnego ducha, myśli, oceny – z motywacji religijnej – ponad wszelkie podziały. List, który opisuje pro e contra, cechy, słabości i wady, ale który broni Drugiego. Broni prawdy o Drugim człowieku.

Ktoś z Was powie: «tak niewiele, zwykły list! Cóż to jest do męczeństwa tak wielu naszych kapłanów w czasie wojny, cóż to znaczy do cierpień samego Dominika, jego choroby, jego wygnania i śmierci. Ale w tym momencie musimy wrócić naszą myślą do dzisiejszych czasów. Cóż znajdujemy w naszym życiu publicznym: oskarżenia, często bez motywu i próby, ileż goryczy. Słyszymy często – i może przyzwyczailiśmy się już do tego – że mass media służą do tego, aby ukazywać zło a nie dobro, a człowiek staję się interesujący tylko wtedy, kiedy jest obiektem skandalu. Dominik zawsze kochał prawdę. Możliwe, że czytaliście w Jego pamiętniku, tym młodzieńczym, kiedy modlił się do Boga: «Panie, spraw abym zawsze się ukazywał innym takim, jakim jestem, abym nie był obłudnikiem. Ale taką samą wagę stosował dla drugiego. Drugiego, który jest może fałszywie oskarżony. Powiecie może, że to rzecz instynktowna: bronić dobrego imienia. Swojego – owszem, ale Drugiego?

Drogie Siostry, Drodzy Bracia,

kaznodzieja_PTJesteśmy tu dzisiaj zebrani właściwie po to tylko, aby odwzajemnić Dominikowi to, co z taką dokładnością czynił: bronić jego imienia. A to znaczy po prostu powiedzieć, że był Świętym. Licznie zgromadzony tutaj lud wierny, przedstawiciele ziemi Kaszubskiej, stowarzyszeń religijnych, mieszkańcy Pelplina, my wszyscy tutaj, jesteśmy świadkami, bronimy jego dobrego imienia. Tak jak on, heroicznie, bronił go w stosunku do swoich Współbraci.

W dniu dzisiejszym możecie otrzymać małe obrazki z Jego podobizną, z modlitwą o beatyfikację, ale też z jednym, nowym elementem: z adresem poczty internetowej. Nie martwcie się, to nie chodzi o reklamę. Nie chodzi o próbę – jak to mówiłem wcześniej – oszkalowania kogoś, albo wykorzystania informacji. Nowe środki przekazu dają paradoksalnie możliwość mówienia dobra, dawania świadectwa o tym, który aczkolwiek już umarł, ale o którym wciąż wierzymy – ponieważ «Bóg jest Bogiem żywych, a nie umarłych» – że wciąż wśród nas jest obecny i wciąż wśród nas działa. Dzięki temu, prostemu narzędziu możecie Wy, którzy doświadczacie, żywej obecności Dominika, jego wstawiennictwa, jego pomocy, jego delikatnej, ojcowskiej egzystencji, złożyć Wasze świadectwa. Obronić jego dobrego imienia. Aby położyć taką pieczęć na procesie beatyfikacyjnym.

Drogie Siostry, Drodzy Bracia,

Dominik kochał prawdę, o sobie, o Drugim. Nauczmy się i my być obrońcami prawdy o Bracie.

Ks. dr Piotr B. Tisler

 

Ostatnio opublikowane ...

Często czytane ...